Konflikt pomiędzy kibicami FC Nantes a Waldemarem Kitą wcale się nie kończy. Brigade Loire po ponad półrocznej przerwie zdecydowała się ponownie aktywnie wspierać drużynę, ale jednocześnie podkreśla, że jej stanowisko wobec polskiego właściciela pozostaje bez zmian. Ultrasom zależy na jednym: sprzedaży klubu.
Sytuacja wokół FC Nantes od miesięcy przypominała otwartą wojnę pomiędzy częścią trybun a władzami klubu. Teraz doszło do istotnego zwrotu. Brigade Loire, najważniejsza grupa ultrasów Canaris, poinformowała o wznowieniu swojej działalności.
Nie oznacza to jednak zawieszenia protestu przeciwko Waldemarowi Kicie. Wręcz przeciwnie. Francuscy kibice podkreślili, że w ich ocenie w sposobie zarządzania FC Nantes nie zmieniło się nic, co pozwoliłoby im spojrzeć na rodzinę Kitów inaczej. Podstawowy postulat pozostaje ten sam: FC Nantes powinno zostać sprzedane.
Kibice przestali dopingować już w styczniu
To ważny kontekst, którego brakuje w wielu krótkich informacjach na temat obecnego konfliktu.
Brigade Loire rozpoczęła swoją „pauzę” jeszcze pod koniec stycznia 2026 roku. Decyzja zapadła po domowej porażce 1:4 z Niceą. Członkowie grupy opuścili wówczas część trybuny jeszcze podczas pierwszej połowy i zdjęli swoją charakterystyczną flagę.
Kilka dni później poinformowali, że na czas nieokreślony przestają aktywnie dopingować zespół.
Już wtedy jednym z najważniejszych elementów protestu było hasło mówiące, że FC Nantes musi zostać sprzedane. Ultrasom nie chodziło więc wyłącznie o słabe wyniki drużyny, ale o znacznie szerszą ocenę sposobu funkcjonowania klubu pod rządami Kity.
Co ciekawe, kibice nie postawili wtedy zarządowi żadnego konkretnego ultimatum, którego spełnienie automatycznie oznaczałoby powrót dopingu. Podkreślali, że wrócą wtedy, gdy ponownie poczują, że są w stanie reprezentować klub w sposób, którego sami od siebie oczekują. Ten moment właśnie nadszedł.
Brigade Loire wraca, ale nie dla Kity
Decyzja o powrocie jest więc bardziej skomplikowana niż zwykłe pogodzenie się z władzami klubu. Brigade Loire w praktyce rozdzieliła dwie rzeczy: stosunek do drużyny oraz stosunek do właścicieli.
Ultrasi doszli do wniosku, że dalsze oglądanie spotkań w ciszy jest dla nich nie do zaakceptowania. Dlatego ponownie zaczną organizować doping, wyjazdy i pozostałe aktywności kibicowskie.
Pierwszym takim spotkaniem ma być wyjazdowy mecz z Laval zaplanowany na 14 sierpnia.
Jednocześnie grupa zapowiada dalsze prezentowanie transparentów i komunikatów wymierzonych w sposób zarządzania klubem. Protest wobec rodziny Kitów będzie więc prowadzony równolegle z dopingiem dla piłkarzy.
Nantes rozpoczęło sezon w kompletnej ciszy
Cała sytuacja stała się jeszcze bardziej symboliczna podczas pierwszej kolejki Ligue 2. W sobotę 8 sierpnia FC Nantes podejmowało Red Star. Był to pierwszy ligowy mecz Canaris na drugim poziomie rozgrywkowym po trzynastu kolejnych sezonach spędzonych w Ligue 1.
La Beaujoire była jednak całkowicie pusta. Spotkanie rozegrano przy zamkniętych trybunach w konsekwencji kary nałożonej po wydarzeniach z ostatniego meczu poprzedniego sezonu przeciwko Toulouse. Po spadku zespołu na murawę wtargnęli kibice, a spotkanie zostało przerwane. Komisja dyscyplinarna ukarała Nantes jednym pełnym meczem bez publiczności oraz zamknięciem Tribune Loire na kolejne dwa spotkania.
Powrót do Ligue 2 rozpoczął się dla klubu w najgorszy możliwy sposób. Nantes przegrało z Red Star 0:1. Jedyną bramkę spotkania zdobył w drugiej połowie Cabral.
To tylko wzmacnia argumentację kibiców, którzy uważają, że problemy FC Nantes są znacznie głębsze niż jeden nieudany sezon.
Konflikt z Kitą ma znacznie dłuższą historię
Nie jest to również pierwszy poważny konflikt Waldemara Kity z najbardziej aktywną częścią trybun.
Polski biznesmen przejął FC Nantes w 2007 roku i już w pierwszych latach jego rządów dochodziło do protestów. W 2016 roku Brigade Loire oficjalnie zerwała dialog z władzami klubu. Wówczas również jednym z głównych punktów zapalnych był sposób zarządzania zespołem i relacje prezesa z kibicami.
Blisko dwie dekady po przejęciu Nantes spór nie tylko więc nie wygasł, ale po spadku do Ligue 2 ponownie wyszedł na światło dzienne.
Krytycy Kity od lat zwracają uwagę przede wszystkim na brak stabilności sportowej. Symbolem może być częstotliwość zmian trenerów. Jeszcze w kwietniu brytyjski „The Guardian” zwracał uwagę, że od przejęcia klubu przez Kitę Nantes przechodziło przez ponad 20 zmian na stanowisku szkoleniowca.
Der Zakarian ma posprzątać po spadku
Paradoksalnie misję powrotu do Ligue 1 powierzono człowiekowi doskonale znającemu zarówno klub, jak i specyfikę współpracy z Kitą.
Michel Der Zakarian rozpoczął w czerwcu swój trzeci okres pracy w Nantes. Francuski trener wcześniej dwukrotnie rozstawał się z klubem za czasów obecnego właściciela.
63-letni szkoleniowiec podpisał kontrakt do 2028 roku, a jego podstawowym zadaniem jest szybki powrót do Ligue 1.
Der Zakarian sam podkreślał po powrocie, że potrzebuje gorącej atmosfery na stadionie i wsparcia kibiców. Przypominał przy tym swój pierwszy okres pracy, kiedy po rozmowach z przedstawicielami Brigade Loire fani ponownie stanęli za drużyną i pomogli jej w walce o awans.
Teraz sytuacja może wyglądać podobnie, ale z jednym zasadniczym zastrzeżeniem.
Brigade Loire chce pomóc piłkarzom i trenerowi, ale nie zamierza w ten sposób udzielać poparcia właścicielowi klubu.
Waldemar Kita zaczyna więc sezon 2026/27 w wyjątkowo trudnym położeniu. FC Nantes znajduje się w Ligue 2, pierwsze spotkanie zakończyło porażką, a najbardziej wpływowa grupa kibicowska wraca na trybuny z jasnym komunikatem.
Doping dla drużyny wraca. Protest przeciwko właścicielowi pozostaje.
Źródło: L’Équipe, FC Nantes, beIN Sports
