Lech Poznań ruszył na Wyspy Owcze z prostym planem: dolecieć, obronić 1:0 z pierwszego meczu i zamknąć temat awansu. Skończyło się na tym, że Kolejorz zrobił większy ruch w internecie niż niejeden mecz europejskich eliminacji.
Samolot poznaniaków przez fatalne warunki pogodowe nie zdołał wylądować w Vágar i został skierowany do Bergen. W tym czasie jego trasę na Flightradar24 śledziło nawet około 16 tysięcy osób. Serwis określił go jako najczęściej obserwowany lot w danym momencie na świecie. Ważne doprecyzowanie: nie chodzi o rekord wszech czasów, tylko o numer jeden „na żywo”.
Cała historia brzmi zabawnie wyłącznie do chwili, w której przypomnimy sobie stawkę. Lech prowadzi z KÍ Klaksvík tylko jednym golem, a zamiast normalnego przygotowania dostał lotniczy survival, przymusowy postój w Norwegii i zmianę planu dnia.
Co gorsza, Farerzy wcześniej ostrzegali przed problemami z pogodą i sugerowali wcześniejszy przylot. O tej stronie zamieszania pisaliśmy już na Golero. Po niedawnej katastrofie z Aarhus poznaniacy naprawdę nie potrzebowali kolejnej historii, w której futbol schodzi na drugi plan.
Po południu Lech ponownie ruszył z Bergen na Wyspy Owcze, a start meczu przesunięto na 21:45 czasu polskiego. Tym razem największą gwiazdą nie był piłkarz. Była nią mała ikonka samolotu przesuwająca się po mapie.
