Nicola Zalewski odpalił przed sezonem coś, czego w Bergamo ostatnio trochę brakowało: konkret. W sparingu z Athletikiem Polak dostał piłkę w okolicach szesnastki, zszedł na lewą nogę i huknął tak, że Unai Simón mógł tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem. Atalanta wygrała 1:0, a jedyny gol należał właśnie do 24-latka.
To nie był byle bramkarz do obicia w sierpniowym sparingu. Simón kilka tygodni temu został mistrzem świata z Hiszpanią i zgarnął Złotą Rękawicę mundialu. Siedem czystych kont w ośmiu meczach mówi samo za siebie. Tym bardziej warto docenić sposób, w jaki Zalewski go pokonał.
Dla Polaka ten gol może znaczyć więcej niż sam wynik. W poprzednim sezonie uzbierał 42 występy, dwie bramki i siedem asyst, ale jego pozycja w Atalancie wcale nie jest zabetonowana. Niedawno pisaliśmy, że AC Milan ma Zalewskiego na radarze. Po wejściu Maurizio Sarriego zrobiło się wokół jego miejsca w składzie trochę mniej komfortowo, więc odpowiedź przyszła w najlepszym możliwym miejscu: na boisku.
Zalewski od dawna ma dynamikę, drybling i odwagę w pojedynkach. Problem częściej leżał w ostatniej decyzji. Tym razem nie kombinował. Przyjął, ustawił sobie piłkę i zrobił robotę.
Przed Atalantą eliminacje Ligi Konferencji z Hapoelem Tel Awiw. Jeśli Polak wejdzie w sezon z takim uderzeniem, temat transferu może szybko zejść na dalszy plan.
