Motor Lublin nie zamierza sprzedawać Filipa Lubereckiego za pierwszą sensowną ofertę. Według „Przeglądu Sportowego” klub odrzuca propozycje oscylujące wokół 2,5 mln euro i liczy, że za 21-letniego lewego obrońcę za kilka miesięcy dostanie znacznie więcej.
Trudno nie zauważyć, skąd ten apetyt. Latem Motor sprzedał Brighta Ede do Deportivo La Coruña za około 6 mln euro. W Lublinie uznano najwyraźniej, że Luberecki może być kolejnym zawodnikiem, na którym klub zrobi poważny interes.
Argumenty są. Obrońca ma już 63 mecze w Ekstraklasie, miejsce w podstawowym składzie i doświadczenie w reprezentacji Polski U-21. W maju pojawiały się informacje o zainteresowaniu Norwich City i Queens Park Rangers. Wcześniej Motor odrzucił też ofertę Sturmu Graz.
Jest jednak jeden szczegół, który czyni całą strategię ciekawszą. Kontrakt Lubereckiego wygasa 31 grudnia 2027 roku. Jeżeli Motor rzeczywiście będzie chciał czekać aż do przyszłego lata, wejdzie w okres, w którym pozycja negocjacyjna klubu zacznie szybko słabnąć. Przy obecnych zasadach zawodnik pół roku przed końcem umowy może już rozmawiać z zagranicznym pracodawcą o przyszłym kontrakcie.
Dlatego najbardziej logiczny scenariusz wygląda inaczej: albo sprzedaż zimą, albo najpierw nowa umowa. Motor gra o kilka milionów. Tyle że tym razem zegar pracuje również przeciwko niemu.
Źródło: Przegląd Sportowy
