Jan Ziółkowski znalazł się w wyjątkowo niewygodnym miejscu. Gian Piero Gasperini nie widzi go w swoich planach, sam Polak potrzebuje regularnej gry, ale AS Roma nie zamierza urządzać wyprzedaży. Według WP SportoweFakty Włosi oczekują aż 25 mln euro.
I właśnie cena blokuje transfer. Roma rok temu zapłaciła Legii około 6,6 mln euro. Ziółkowski rozegrał później 18 spotkań Serie A, lecz tylko raz zaliczył serię trzech ligowych występów od pierwszej minuty. W drugiej części sezonu jego pozycja wyraźnie osłabła, a latem konkurencja jeszcze wzrosła.
Do Rzymu przyszedł Konstantinos Koulierakis, za którego zapłacono ponad 16 mln euro. Przed Ziółkowskim są również Gianluca Mancini, Evan Ndicka, Mario Hermoso czy Daniele Ghilardi.
Najbardziej absurdalne jest jednak to, że Roma w styczniu miała odrzucić ofertę opiewającą na 20 mln euro. Klub liczył, że wartość Polaka jeszcze wzrośnie. Teraz trener go nie potrzebuje, a chętnych na zapłacenie 25 mln brakuje.
Dla Legii całe zamieszanie ma bardzo konkretny wymiar finansowy. Warszawiacy zachowali 10 procent od kolejnej sprzedaży Ziółkowskiego. Przy transferze za 25 mln euro na Łazienkowską mogłoby więc trafić około 2,5 mln euro.
Jest jeszcze jeden problem. Ziółkowski wcześniej celował przede wszystkim w Premier League i miał odrzucać propozycje z Hiszpanii oraz Turcji. Tymczasem najbardziej konkretne ruchy pojawiają się obecnie z Arabii Saudyjskiej.
Kontrakt z Romą obowiązuje do 2030 roku, więc Włosi nie muszą się spieszyć. Ziółkowski musi. Bez regularnej gry trudno będzie mu wrócić do reprezentacji Polski.
