Miało być wielkie piłkarskie święto, skończyło się finansowym kacem. Jak informuje Weszło, część gwiazd, które wzięły udział w majowym Ultimate Legends Night na Tarczyński Arenie we Wrocławiu, do dziś nie otrzymała umówionych pieniędzy.
Obsada rzeczywiście była gruba. Do Polski przyjechali między innymi Alessandro Del Piero, Rivaldo, Andrij Szewczenko, David Silva czy Marek Hamsik. Po polskiej stronie pojawili się byli reprezentanci kraju, w tym Artur Boruc, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek. Organizatorzy chcieli zbudować wydarzenie na nostalgii, znanych nazwiskach i formule meczu legend.
Tyle że biznesowo impreza nie wypaliła. Według informacji Weszło, na stadionie pojawiło się około 12 tysięcy widzów, choć obiekt może pomieścić ponad 40 tysięcy osób. Nie pomogły nawet stosunkowo tanie bilety, których ceny zaczynały się od 48 zł. Przy kosztach sprowadzenia byłych gwiazd światowego futbolu taka frekwencja okazała się poważnym problemem.
Najważniejsze są jednak zaległości wobec uczestników wydarzenia. Weszło skontaktowało się z jedenastoma piłkarzami lub ich przedstawicielami. Dziewięć osób miało potwierdzić, że nie otrzymało pełnego wynagrodzenia.
Organizujący imprezę Piotr Ćwielong przedstawia nieco inną wersję. Przyznał, że zaległości istnieją, ale według niego dotyczą siedmiu zawodników. Zapowiedział również uregulowanie zobowiązań. W przypadku największych zagranicznych nazwisk wynagrodzenia miały sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy euro za występ.
To dobrze pokazuje skalę ryzyka. Ściągnięcie Del Piero czy Rivaldo daje świetny plakat reklamowy, ale nazwisko samo nie zapłaci faktur. Trzeba jeszcze sprzedać odpowiednią liczbę biletów, znaleźć sponsorów i spiąć cały budżet.
Sam mecz zakończył się zwycięstwem polskiej drużyny 3:0.
Źródło: Weszło
