Arka Gdynia miała wywieźć ze Skierniewic punkty. Zamiast tego dostała 0:2 od Unii, straciła zawodnika, a na dokładkę Dawid Arndt zadbał o scenę, która spokojnie może zrobić większe liczby niż skrót całego spotkania.
Unia załatwiła sprawę szybko. W 19. minucie Damian Gąska wykorzystał odbitą piłkę, trzy minuty później Kamil Sabiłło poprawił po błędzie gdyńskiej defensywy. 2:0 i Arka została z robotą, której później nie potrafiła nawet porządnie rozpocząć.
Po przerwie goście mieli odrabiać straty, ale konkretów brakowało. Gdy w 75. minucie Dawid Gojny wyleciał za drugą żółtą kartkę, zrobiło się właściwie po meczu. Unia mogła jeszcze dołożyć kolejne trafienia.
Największą furorę zrobił jednak Arndt. Bramkarz Arki chciał błyskawicznie wznowić grę, ruszył przez elementy reklamowe, zahaczył o nie i efektownie przekoziołkował. Na szczęście skończyło się bez kontuzji. Tempo wznowienia godne Ligi Mistrzów, wykonanie trochę mniej.
Dla Unii to pierwsza wygrana sezonu. Arka po trzech kolejkach ma sześć punktów, więc tragedii w tabeli nie ma. Tyle że jeśli ktoś mierzy wysoko, wyjazdy do beniaminka nie powinny kończyć się takim bezradnym 0:2.
Sprawdź wyniki i terminarz 1. Ligi oraz tekst Golero o szalonym początku sezonu w meczu Polonii z Wartą.
Źródło: WP SportoweFakty
