João Cancelo był ubrany, gotowy i czekał w tunelu Camp Nou na wywołanie swojego nazwiska. Nie doczekał się. Barcelona zdążyła przed Pucharem Gampera przedstawić nowych zawodników, ale Portugalczyk został za kulisami, bo klub nie zamknął na czas formalności związanych z jego transferem.
Obrazek był dość wymowny. Cancelo miał już na sobie koszulkę z numerem „2”, po czym wyraźnie zirytowany ruszył z powrotem do szatni. Według Víctora Navarro Barça chciała dopiąć dokumenty jeszcze tego samego popołudnia. Nie zdążyła.
Najlepsze jest jednak to, że z Cancelo Barcelona przerabia podobną historię drugi raz w ciągu siedmiu miesięcy. W styczniu klub oficjalnie ogłosił jego wypożyczenie, po czym… usunął komunikaty, bo brakowało dokumentów z Al-Hilal. Kilka godzin później trzeba było ogłaszać transfer ponownie.
Teraz sytuacja sportowo jest znacznie prostsza. Cancelo rozwiązał umowę w Arabii, zrezygnował z części należnych pieniędzy i ma związać się z Barceloną do 2029 roku. Sam po przylocie mówił, że jest dokładnie tam, gdzie chciał być.
Barcelona wygrała z Al-Ahly 2:1, więc Gamper został w domu. Na boisku Barça chce być światowym topem. Przy drukarce z dokumentami czasami nadal wygląda jak klub z okręgówki.
