Cracovia dołożyła kolejnego człowieka do ofensywy. Sayfallah Ltaief podpisał kontrakt do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia o kolejny rok. 26-letni skrzydłowy przychodzi definitywnie z FC Twente i ma za sobą 23 występy w reprezentacji Tunezji.
To nie jest transfer z kategorii „ktoś błysnął przez pół roku w egzotycznej lidze”. Ltaief wychował się w Szwajcarii, grał dla Winterthuru i FC Basel, później trafił do Holandii. W barwach Twente zaliczył także 10 spotkań w Lidze Europy. Łącznie ma blisko sto meczów w szwajcarskiej Super League i Eredivisie.
Ostatni sezon? Tu już bez pudrowania. W Sparcie Rotterdam i Greuther Fürth zebrał 27 ligowych występów, w których uzbierał trzy gole i dwie asysty. Twente dwa lata temu płaciło za niego około 1,5 mln euro, więc Cracovia bierze zawodnika z konkretnym CV, ale też wyraźnie do odbudowy.
I właśnie dlatego ten ruch jest ciekawy. Cracovia po czterech kolejkach ma tylko dwa strzelone gole. Potrzebowała kogoś, kto da więcej dynamiki jeden na jeden, a nie kolejnego środkowego pomocnika do wymiany podań.
Przy Kałuży ostatnio więcej mówiło się o zamieszaniu właścicielskim niż o transferach. Teraz klub odpowiedział na boisku kadrowym.
Czy Ltaief okaże się kozakiem? Za wcześnie. Ale 23-krotny reprezentant Tunezji w wieku 26 lat to już transfer, któremu warto się przyjrzeć.
