Do niecodziennej sytuacji doszło podczas meczu drugiej ligi urugwajskiej pomiędzy Uruguay Montevideo a Paysandú. Jedno z wybić Richarda Núñeza skończyło się nie tylko poza boiskiem. Piłka wypadła ze stadionu, trafiła w okolice ruchliwej drogi i pośrednio doprowadziła do stłuczki dwóch samochodów.
Brzmi jak żart, ale transmisja uchwyciła praktycznie całe zdarzenie. W 23. minucie spotkania Núñez chciał po prostu oddalić zagrożenie spod własnej bramki. Zrobił to z takim rozmachem, że futbolówka przeleciała poza teren stadionu Parque ANCAP i potoczyła się w stronę pobliskiej Ruta General Hugo Batalla.
Jeden z kierowców zauważył piłkę i gwałtownie zahamował. Samochód jadący za nim nie zdążył odpowiednio zareagować i wjechał w tył poprzedzającego auta.
Jedno wybicie, jeden aut i nagle mamy zdarzenie drogowe. Nawet jak na południowoamerykański futbol to dość konkretny poziom absurdu.
Na szczęście z dostępnych informacji wynika, że w kolizji nikt poważnie nie ucierpiał. Cała sytuacja błyskawicznie zaczęła krążyć w mediach społecznościowych, bo kamera meczowa podążyła za piłką i przypadkiem zarejestrowała także moment zamieszania na drodze.
Sam mecz miał zresztą swoje sportowe znaczenie. Paysandú przystępowało do spotkania po serii czterech zwycięstw i walczyło o poprawę swojej sytuacji w tabeli. Ostatecznie jednak Uruguay Montevideo wygrało 1:0 i przerwało dobrą passę rywala.
