Lech Poznań rozpoczął sezon dokładnie tak, jak przystało na mistrza Polski. Kolejorz pokonał Górnika Zabrze 3:1 i po raz siódmy w historii sięgnął po Superpuchar Polski.
Sam wynik wygląda przekonująco, ale ważniejszy jest kontekst. Lech nie potraktował tego meczu jak obowiązkowego sparingu przed ligą. Zespół od początku grał po zwycięstwo, narzucił własne tempo i pokazał, że po zdobyciu dziesiątego mistrzostwa kraju nie zamierza zwalniać.
Górnik nie znalazł skutecznej odpowiedzi. Zdobywcy Pucharu Polski mieli swoje momenty, jednak w kluczowych fragmentach spotkania to poznaniacy byli konkretniejsi. Lech lepiej zarządzał przebiegiem meczu, wykorzystywał błędy rywala i nie pozwolił, by końcówka zamieniła się w nerwową obronę wyniku.
Dla Kolejorza to nie tylko kolejne trofeum do klubowej gabloty. To również pierwszy poważny komunikat wysłany ligowej konkurencji: mistrz nadal jest głodny i nie potrzebuje kilku kolejek, by wejść na odpowiednie obroty.
Przed oboma zespołami znacznie trudniejsze wyzwania. Lech i Górnik zagrają w europejskich pucharach, gdzie tempo, intensywność i margines błędu będą zupełnie inne. Polska wystawi w Europie aż pięciu reprezentantów, więc presja na dobre wyniki będzie większa niż zwykle.
A sezon naszej ukochanej Ekstraklasy startuje już w przyszły piątek.




