Paweł Dawidowicz znów jest w miejscu, którego piłkarze raczej nie lubią: sierpień leci, ligi zaraz ruszają na dobre, a kontraktu brak. Tyle że tym razem Polak nie musi jeszcze odpalać alarmu.
Według Gianluki Di Marzio 31-letniego stopera chce Watford. Anglicy grają w Championship i kadrowo mają na środku obrony dość wąsko, więc Dawidowicz nie trafiałby tam jako zawodnik numer pięć do siedzenia pod kocem. Jest realna przestrzeń na minuty.
Druga opcja pachnie już kompletnie inaczej. Do gry wrócił Hellas Verona, czyli klub, w którym Polak spędził sześć lat i uzbierał 180 występów. Problem w tym, że Verona również wylądowała na drugim poziomie rozgrywkowym. Dawidowicz wybiera więc nie między Serie A i Anglią, tylko między dwoma próbami powrotu na górę.
Latem rozstał się z Rakowem, który sam przechodzi sporą przebudowę. Golero pisało już, że w Częstochowie mocno mieszają nie tylko przy kadrze, ale także wokół trenera.
Dla Dawidowicza najważniejsze jest jednak coś innego. Musi wreszcie trafić tam, gdzie będzie grał, bo nazwisko i doświadczenie reprezentacyjne same miejsca w kadrze Jana Urbana nie załatwią.
Watford wygląda dziś trochę bardziej ryzykownie. I właśnie dlatego może być ciekawszy.
Źródło: Gianluca Di Marzio
