To miał być hit na otwarcie sezonu, ale przez długie fragmenty bardziej przypominał konkurs pod tytułem „kto efektowniej zmarnuje swoją szansę”. Legia Warszawa naciskała, Pogoń odpowiadała pojedynczymi wypadami, bramkarze robili swoje, a tablica wyników uparcie pokazywała 0:0. Pokazywała aż do 96. minuty, gdy Zoran Arsenić dał gościom zwycięstwo 1:0.
Warszawiacy mogli załatwić sprawę znacznie wcześniej. Już w szóstej minucie Mileta Rajović główkował pod poprzeczkę, lecz Valentin Cojocaru odbił piłkę. Chwilę później Duńczyk wpakował ją do siatki, tyle że wcześniej pomógł sobie ręką. VAR nie musiał rozwiązywać równania różniczkowego – gol został anulowany. Rajović próbował jeszcze w 27. minucie, ale tym razem uderzył zbyt słabo.
Pogoń też miała swoje momenty. Jean-Pierre Nsame, grający przeciwko byłemu klubowi, groźnie uderzył głową, lecz Otto Hindrich popisał się świetną interwencją. Po przerwie do gry weszli Kamil Grosicki, Fredrik Ulvestad i Mads Agger. Grosicki trafił w boczną siatkę, a główkę Ulvestada efektownie zatrzymał bramkarz Legii. Portowcy nie byli więc wyłącznie dekoracją, choć przez sporą część spotkania to goście częściej dyktowali warunki.
Legia po zmianie stron ponownie umieściła piłkę w bramce, lecz na spalonym znajdował się Rajović. Później Cojocaru zatrzymał Łukasza Zjawińskiego, a dobitkę duńskiego napastnika zablokował Attila Szalai. Można było odnieść wrażenie, że Legia zdobędzie gola wyłącznie wtedy, gdy przepisy, VAR i cała defensywa Pogoni na moment odwrócą wzrok.
I właśnie taki moment nadszedł w doliczonym czasie. Arsenić, wprowadzony na boisko w 88. minucie, wykorzystał dogranie Pawła Wszołka i zdobył debiutancką bramkę w barwach Legii. Piłka przekroczyła linię, a goście mogli wreszcie świętować bez nerwowego spoglądania w stronę sędziego.
Marek Papszun rozpoczął sezon od trzech punktów wyszarpanych w ostatniej chwili. Oscar Garcia – od bolesnej porażki w debiucie. Pogoń była o niespełna dwie minuty od remisu, ale przekonała się, że w Ekstraklasie spóźnienie można wybaczyć niemal wszędzie. Byle nie we własnym polu karnym.
