W Illinois nikt nie zamierza udawać, że wszystko idzie zgodnie z planem. Chicago Fire sprowadziło Roberta Lewandowskiego, odtrąbiło gigantyczny sukces promocyjny, ale na trybunach pachnie raczej frasunkiem niż euforią. Własni kibice są wściekli, bo działacze przy okazji dokonali ruchu, który zakrawa na sportowy sabotaż: sprzedali Hugo Cuypersa do meksykańskiego Monterrey.
Sprawa jest prosta. Belg miał 29 lat, znajdował się w najlepszym okresie kariery i regularnie pakował piłkę do siatki. W 82 występach nazbierał 44 trafienia i wypracował status niepodważalnego lidera zespołu. Żeby zrobić miejsce Polakowi, zarząd oddał go bez żalu, przekazując przy okazji numer 9 na koszulce. W efekcie wymieniono sprawdzony motor napędowy na 37-letniego weterana, który w debiutanckim starciu z Interem Miami (porażka 2:3) wyraźnie szukał jeszcze rytmu meczowego.

Kibicom Chicago Fire nie podoba się odejście Hugo Cuypersa.
Z perspektywy księgowych wszystko się zgadza – skok na kasę i sprzedaż koszulek przebiją dotychczasowe rekordy klubu. Z perspektywy boiska wygląda to jednak na klasyczny układ, z którego śmieje się pół amerykańskiej ligi. Władze Chicago Fire idealnie wpisały się w najgorszy stereotyp o MLS jako spokojnej przystani dla emerytów, gdzie wizerunek przeważa nad czystą rywalizacją. Kibice w Wietrznym Mieście nie chcieli wyboru „albo Cuypers, albo Lewandowski”. Liczyli na zabójczy duet, a dostali wymianę, w której zespół stracił na jakości tu i teraz.
Czy Polak da radę? Zapewne zepnie się w sobie i swoje gole strzeli – w końcu gdzie nie grał, tam bramki zdobywał. Sęk w tym, że presja na starcie jest nienaturalnie wysoka. Zamiast cieplarnianych warunków i oklasków na dzień dobry, Polak wchodzi do szatni zespołu, który właśnie pozbył się swojego najlepszego zawodnika.
Przed Robertem Lewandowskim trudne zadanie. Trafia do środowiska, które na dzień dobry patrzy na niego ze sporą rezerwą. W Ameryce fani potrafią wybaczyć wiele, ale nie bezmyślne osłabienie drużyny przez zarząd. Żeby zamknąć usta niedowiarkom, Polak musi zacząć strzelać seria za serią. Sama rozpoznawalność i miliony wyświetleń w sieci nie obronią tego transferu, jeśli w tabeli zabraknie wygranych.
