Marcin Bułka może po raz kolejny zagrać we Francji. Reprezentant Polski znalazł się na radarze Olympique Marsylia, które szuka nowego bramkarza przed kolejną częścią sezonu. Sam kierunek wygląda sensownie, bo 26-latek doskonale zna Ligue 1, ale problem pojawia się w momencie, gdy rozmowa schodzi z boiska na warunki finansowe.
Bułka jest obecnie zawodnikiem Neom SC i ma z saudyjskim klubem kontrakt ważny do 2029 roku. Według informacji francuskiego dziennikarza Benjamina Courmesa Polak zarabia około sześciu milionów euro netto rocznie. To kwota, której Marsylia nie zamierza po prostu przepisać do nowej umowy, dlatego ewentualny transfer wymagałby sporej kreatywności ze strony wszystkich zainteresowanych.
Jedną z rozważanych możliwości ma być wypożyczenie. W takim wariancie Francuzi chcieliby jednak, aby Neom nadal pokrywało część wynagrodzenia bramkarza. Z perspektywy Saudyjczyków brzmi to oczywiście trochę mniej atrakcyjnie: klub miałby oddać podstawowego zawodnika, a następnie dalej opłacać sporą część jego kontraktu.
Drugą opcją pozostaje transfer definitywny. W tym przypadku mówi się o kwocie około 15 milionów euro, choć sama opłata dla Neom nie rozwiązuje najważniejszej kwestii. Marsylia i tak musiałaby porozumieć się z Bułką w sprawie znacząco niższego wynagrodzenia.
Zainteresowanie Polakiem nie jest przypadkowe. Olympique może wkrótce przebudować obsadę bramki, bo niepewna pozostaje przyszłość Geronimo Rulliego oraz Jeffreya de Lange. Bułka zna francuską ligę bardzo dobrze po latach spędzonych w Nicei, więc pod względem sportowym nie potrzebowałby długiego okresu adaptacji.
Na ten moment Marsylia ma więc kandydata, którego profil wyraźnie jej odpowiada. Najtrudniejsze będzie ustalenie, kto i w jakiej części zapłaci za to, żeby cała operacja rzeczywiście doszła do skutku. Przy pensji Bułki rozmowy mogą być znacznie bardziej wymagające niż obrona strzału z pięciu metrów.
