Barcelona znowu patrzy na Luisa Suáreza. Nie tego, który kiedyś gryzł rywali i pakował gole obok Messiego, tylko 28-letniego Kolumbijczyka ze Sportingu. Według Fabrizio Romano to dziś realny plan B, jeśli temat Juliána Álvareza dalej będzie stał w miejscu. Hansi Flick miał już dać zielone światło.
I trudno się dziwić. Suárez ma za sobą sezon, po którym przestaje być „ciekawą opcją”. 38 goli w 53 meczach Sportingu to liczby napastnika, którego trzeba traktować serio. Wcześniej zrobił 31 trafień dla Almeríi, więc nie mówimy o jednorocznym wyskoku znikąd.
| Sezon | Klub | Mecze | Gole | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|---|---|
| 2024/25 | UD Almería | 43 | 31 | 27 goli w Segunda División, król strzelców |
| 2025/26 | Sporting CP | 53 | 38 | 5 goli w Lidze Mistrzów |
| 2026/27 | Sporting CP | 1 | 0 | 29 minut w lidze |
Barcelona potrzebuje dziewiątki, bo Robert Lewandowski już odszedł, a transfer Ferrana Torresa do PSG jest na ostatniej prostej. Na Golero pisaliśmy już, że Barcelona została bez następcy Lewandowskiego. Problem? Álvarez pozostaje opcją luksusową, a Atlético nie ma powodu robić Katalończykom prezentu. O jego sytuacji pisaliśmy też przy okazji zainteresowania Arsenalu.
Suárez wygląda bardziej pragmatycznie. Zna hiszpański futbol, gra tyłem do bramki, atakuje przestrzeń i nie potrzebuje pięciu kontaktów, żeby oddać strzał. Tyle że Sporting podpisał z nim kontrakt do 2030 roku, a klauzula wynosi 80 mln euro.
Na razie nie ma negocjacji. Barça daje sprawie Álvareza jeszcze kilka dni, ale zegar tyka.
Źródło bazowe: Barca Universal
