Jeszcze kilka lat temu ranking UEFA sprawdzało się głównie po to, żeby policzyć, czy mistrz Polski będzie rozstawiony przeciwko ekipie z Mołdawii. Dzisiaj gra idzie o zupełnie inną półkę. Polska jest 0,100 punktu od 10. miejsca, które zajmują Czechy.
Po czwartkowych meczach mamy 44,125 pkt, Czesi 44,225. Jagiellonia zrobiła swoje z Rangers, Raków przepchnął Hammarby, swoje punkty dorzucił również Górnik. GKS już odpadł, ale tegorocznego dorobku nikt mu nie zabierze.
Teraz piłka leży pod nogami Lecha. Zwycięstwo z KÍ Klaksvík oznacza kolejne 0,200 do krajowego współczynnika i historyczny skok Polski na 10. pozycję. Remis da tylko 0,100, więc zrówna nas z Czechami, ale nie pozwoli ich wyprzedzić.
I tu kończy się zabawa dla ludzi z kalkulatorem. Dziesiąta lokata to realna zmiana zasad gry. Przy obecnym systemie może oznaczać bezpośrednią Ligę Mistrzów dla mistrza Polski w sezonie 2028/29. UEFA uzależnia ścieżki startowe właśnie od pięcioletniego współczynnika federacji.
Na Golero już wcześniej pisaliśmy, że TOP 10 przestało być fantazją i że Czesi siedzą nam na zderzaku.
Teraz nie trzeba symulacji. Lech wygrywa i Polska wchodzi do dziesiątki.
