Couhaib Driouech miał w czwartek dostać małą zapowiedź nowego życia. Usiadł na Ibrox, obejrzał Rangers w rewanżu z Jagiellonią, a później zostało już właściwie tylko zdjęcie z koszulką. PSV i Szkoci dogadali transfer za około siedem milionów funtów, ustalone były również warunki kontraktu.
Tyle że zamiast prezentacji przyszło „dziękujemy”. Podczas badań medycznych wykryto problem zdrowotny i Rangers ostatecznie wycofali się z transakcji. Peter Bosz przyznał, że w PSV są zaskoczeni, bo klub był przekonany, że 24-letni skrzydłowy właśnie kończy swoją przygodę w Eindhoven. Teraz trzeba go z powrotem włączyć do drużyny.
Dla Driouecha ostatnie kilkanaście godzin było więc dość osobliwe. Najpierw zobaczył, jak jego potencjalny pracodawca odpada z Ligi Europy po 1:1 z Jagiellonią, a potem sam dowiedział się, że na Ibrox nie wróci. O awansie Jagiellonii pisaliśmy na Golero. Białostoczanie wygrali dwumecz 3:2.
Rangers mają zresztą większy problem. Kadra jest już poszatkowana urazami, a przed rewanżem z Jagą wypadło im kilku ważnych ludzi.
Transfer miał być odpowiedzią na kłopoty. Skończył jako kolejny kłopot.
Źródło: The Scottish Sun
