Górnik Zabrze wygrał z Wisłą Kraków 2:1, więc teoretycznie Lukas Podolski powinien po meczu mówić o trzech punktach, charakterze i innych obowiązkowych formułkach. Zamiast tego wziął na celownik sędziów.
Były reprezentant Niemiec napisał wprost, że Damian Sylwestrzak mylił się w obie strony, VAR niewiele pomagał, a prowadzenie spotkania momentami przypominało sterowanie człowiekiem z poziomu komputera. „Jak AI” – to porównanie szybko zrobiło całą robotę.
I akurat trudno zbyć to tekstem o sfrustrowanym właścicielu. Górnik przecież wygrał. Podolski nie próbował więc przykrywać porażki arbitrem, tylko punktował sposób prowadzenia meczu, który faktycznie był mocno poszatkowany. 33 faule, siedem żółtych kartek i czerwona kartka – płynność gry była mniej więcej taka, jakiej można się spodziewać po korku na A4.
Co ciekawe, podobnie patrzył na sprawę Jarosław Królewski. Prezes Wisły również nie był zachwycony pracą arbitrów. Kiedy Podolski i Królewski mówią jednym głosem, to już samo w sobie brzmi jak wydarzenie.
Podolski od dawna nie ogranicza się w Zabrzu do „właścicielowania”. Tym razem dorzucił też recenzję polskiego VAR-u. Krótką, mało dyplomatyczną i – patrząc po przebiegu meczu – wcale nie oderwaną od rzeczywistości.

Wisla Krakow