Wieczysta Kraków weszła do Ekstraklasy i najwyraźniej nie zamierza bawić się w klasyczne „najważniejsze to utrzymanie”. Po porażce 1:2 z Radomiakiem działacze rozglądają się za kolejnym wzmocnieniem, a na stole pojawiło się nazwisko, które jak na polskie warunki wygląda naprawdę konkretnie. Amath Ndiaye może trafić do Krakowa.
Nie mówimy o gościu, który kiedyś zrobił trzy dobre mecze w rezerwach Villarreal i teraz sprzedaje się go jako „piłkarza z Hiszpanii”. Ndiaye ma 134 występy w La Liga, grał między innymi dla Getafe i Mallorki, a wcześniej przewinął się również przez akademię Atletico Madryt. Do tego cztery mecze w reprezentacji Senegalu.
Czyli CV jest. I to takie, którego beniaminek Ekstraklasy raczej nie wyciąga przypadkiem z szuflady.
Według informacji Mateusza Borka rozmowy są zaawansowane, a transfer może zamknąć się w okolicach 200 tysięcy euro. Jeśli rzeczywiście za takie pieniądze Wieczysta wyciągnie zawodnika z ponad setką spotkań w hiszpańskiej elicie, trudno powiedzieć, że ktoś tutaj przepłaca.
Oczywiście jest też druga strona medalu. Ndiaye nie jest żadnym senegalskim Salahem. 134 mecze w Primera División, sześć goli i osiem asyst jasno pokazują, że nie przyjechałby do Polski jako maszyna produkująca liczby. Jego atutami od lat były przede wszystkim szybkość, dynamika i możliwość gry na obu skrzydłach oraz bliżej środka ataku. W najlepszym sezonie w Tenerife potrafił strzelić 12 goli na zapleczu La Liga, więc facet wie, gdzie stoi bramka.
Dzisiaj ma 30 lat i kontrakt z Realem Valladolid do 2027 roku. To nadal wiek, w którym skrzydłowy może zrobić w Polsce sporą różnicę, szczególnie jeśli zdrowie i motoryka się zgadzają.
Wieczysta zaczyna więc grać w zupełnie inną grę. Jeszcze niedawno śmialiśmy się z klubu, który skupował znane nazwiska na niższe ligi. Teraz te nazwiska mają już służyć do punktowania w Ekstraklasie.
I transfer Ndiaye byłby pierwszym naprawdę grubym sygnałem, że w Krakowie nie zamierzają tylko zwiedzać ligi.
Źródło: WP, Mateusz Borek
