Transfery bywają trudne. Czasem nie zgadza się klub, czasem agent, czasem brakuje kilku milionów. Giannis Konstantelias miał inny problem: z jego odejściem nie zgadzali się kibice PAOK-u. I postanowili powiedzieć mu to osobiście.
23-latek leciał do Niemiec, by dopiąć przenosiny do Borussii Dortmund. Według niemieckich i greckich doniesień na lotnisku zaczepił go sympatyk PAOK-u, który połączył zawodnika przez telefon z protestującymi fanami w Salonikach. Konstantelias miał im wytłumaczyć jedną rzecz: to on chce odejść, klub go do niczego nie zmuszał.
I właściwie trudno o lepsze podsumowanie tej sagi. Ultras Gate 4 protestowali pod stadionem, weszli do klubowych pomieszczeń i naciskali na właściciela. Rok wcześniej podobna presja przyniosła efekt – transfer Konstanteliasa do Stuttgartu ostatecznie upadł. Tym razem PAOK nie zmienił zdania.
Borussia zdążyła już oficjalnie potwierdzić transfer. Grek podpisał kontrakt do 2031 roku. To nie jest anonimowy dzieciak sprzedany po kilku dobrych miesiącach: wychowanek PAOK-u uzbierał w pierwszej drużynie 186 meczów i 41 bramek, zdobywając mistrzostwo Grecji.
Dortmund zresztą mocno przebudowuje pomoc. Golero pisało już o sprowadzeniu Joeyego Veermana, a PAOK wcześniej znalazł się na naszych łamach przez zachowanie części swoich kibiców.
Tym razem trybuny przegrały z rynkiem transferowym. I chyba dobrze, bo piłkarz nadal powinien mieć prawo decydować, gdzie chce grać.
