PGE Narodowy ma przejść do historii. Od listopada stadion reprezentacji Polski ma funkcjonować jako Orlen Narodowy. Według Tomasza Włodarczyka z Meczyków najważniejsze warunki są już ustalone. Brakuje podpisów, więc na razie warto zostawić w zdaniu słowo „ma”, ale trudno mówić tu o luźnym sondowaniu rynku.
Orlen ma płacić za prawa do nazwy grubo ponad 10 mln zł rocznie. Logo koncernu pojawi się na fasadzie, wewnątrz obiektu, w komunikacji i podczas transmisji. Rebranding ma ruszyć jesienią.
Dla porównania: pierwszy kontrakt PGE z 2015 roku był według „Pulsu Biznesu” wart 37 mln zł za pięć lat, czyli średnio 7,4 mln rocznie. Nie znamy publicznie wartości późniejszego przedłużenia, ale widać, jak mocno przez dekadę podrożało samo nazwisko stadionu.
I jest jeszcze lepsza liczba. Operator Narodowego wypracował w 2025 roku 152,63 mln zł przychodów. Nowy sponsoring odpowiadałby więc za co najmniej około 6,5 proc. tej kwoty. Stadion dawno przestał żyć wyłącznie z meczów reprezentacji Polski – zarabia na koncertach, biznesie, wynajmie i hospitality.
Kadry ta zmiana sportowo oczywiście nie rusza. PZPN ma umowę z operatorem do końca 2027 roku, a Jan Urban jesienią będzie już grał o znacznie więcej niż nazwę stadionu.
PGE schodzi więc z szyldu. Narodowy zostaje – tylko cena za miejsce przed jego nazwą właśnie poszła mocno w górę.
Źródło główne: Meczyki.pl / Tomasz Włodarczyk
