Jeszcze niedawno Dušan Vlahović mógł przebierać w medialnych kierunkach. Napoli, kolejne włoskie kluby, powrót do rozmów z dużymi markami. Ostatecznie Serb ma wylądować tam, gdzie zainteresowanie od początku było najbardziej konkretne.
Vlahović porozumiał się z Beşiktaşem. Fabrizio Romano podał swoje charakterystyczne „here we go”, a napastnik ma podpisać w Stambule trzyletni kontrakt. Serb jest wolnym zawodnikiem, więc turecki klub nie będzie płacił Juventusowi odstępnego.
Beşiktaş nie kupuje jednak taniego napastnika tylko dlatego, że w rubryce „kwota transferu” pojawi się zero. Wolny zawodnik tej klasy oznacza wysoką pensję, premię za podpis i prowizje. Golero pisało o tym już przy wcześniejszych przymiarkach Vlahovicia do Napoli.
Sportowo ruch jest znacznie ciekawszy niż może się wydawać. Vlahović ma dopiero 26 lat. To nie jest napastnik jadący do Turcji na ostatni kontrakt przed emeryturą, tylko piłkarz, który powinien właśnie wchodzić w najlepszy okres kariery.
I właśnie dlatego jego wybór mówi sporo o ambicjach Beşiktaşu.
