Kamil Grabara ma przed sobą dość dziwne lato. Wolfsburg właściwie pokazał mu drzwi, a Polak… odrzucił możliwość przenosin do Olympique Marsylia. Według „WAZ” 27-latek liczy, że przed zamknięciem okna pojawi się kierunek, który spodoba mu się bardziej.
Ambicję można zrozumieć. Marsylia to wielka marka, ale nie europejski top. Problem w tym, że Grabara nie siedzi dziś przy stole z czterema ofertami. Czas zaczyna działać przeciwko niemu.
Wolfsburg po spadku do 2. Bundesligi wyznaczył nową hierarchię. Timon Wellenreuther został sprowadzony jako numer jeden, a gdy złapał kontuzję, trener postawił nie na Grabarę, lecz na 18-letniego Jakuba Zielińskiego. Golero opisywało już kapitalny debiut młodego Polaka.
Do tego dochodzi cena. Wolfsburg miał oczekiwać nawet 20 mln euro, podczas gdy Club Brugge proponował połowę. Tam akurat „nie” powiedzieli Niemcy, nie Grabara.
Marsylia ma wakat po Gerónimo Rullim, który odszedł do Manchesteru City. Francuzi wcześniej sondowali także Marcina Bułkę, więc wyraźnie polują na bramkarza z nazwiskiem.
Grabara może więc jeszcze wygrać tę partię. Tyle że blef działa najlepiej, kiedy ktoś po drugiej stronie stołu naprawdę chce sprawdzić karty. A do 1 września zostało coraz mniej czasu.
Źródło główne: niemiecki „WAZ”
