Jeszcze dwa tygodnie temu Marek Papszun publicznie bronił Milety Rajovicia przed gwizdami z trybun. Dziś wokół Duńczyka padają już znacznie mocniejsze słowa. Piotr Wołosik w „Ofensywnych” stwierdził, że Legia powinna rozważyć nawet rozwiązanie kontraktu z napastnikiem.
Tyle że tutaj zaczynają się schody. Rajović kosztował warszawski klub około 3 mln euro, a umowę ma do czerwca 2029 roku. W poprzednim sezonie uzbierał 10 goli w 43 występach. Prosta matematyka daje więc około 300 tysięcy euro samej kwoty transferowej za jedno trafienie. Bez pensji, bonusów i prowizji.
Latem Legia miała wystawić go na sprzedaż za 2,8 mln euro. Chętnych najwyraźniej zabrakło, a Transfermarkt wycenia dziś napastnika na milion euro. To najlepiej pokazuje problem: pozbycie się Rajovicia bez dużej straty finansowej może być znacznie trudniejsze niż samo odsunięcie go od składu.
Sportowo sytuacja też zrobiła się czytelniejsza. Do Warszawy przyszedł Jan Kuchta, były król strzelców ligi czeskiej. W pierwszym meczu po jego transferze Rajović dostał tylko sześć minut. W obecnym sezonie ligowym nadal nie strzelił gola.
Golero pisało już, że Papszun bronił Rajovicia przed kibicami. Teraz trener ma jednak alternatywę. I właśnie transfer Kuchty, a nie wypowiedzi ekspertów, jest dla Duńczyka najbardziej niepokojącym komunikatem.
