Bartosz Białek ma zostać piłkarzem Wieczystej Kraków. Brzmi grubo, bo jeszcze kilka lat temu Wolfsburg płacił za niego miliony, a w Polsce widziano w nim jednego z najciekawszych napastników młodego pokolenia. Tyle że od tamtej pory jego kariera dostała po tyłku głównie przez zdrowie.
24-latek pojawił się już w Krakowie, trenował z zespołem, zagrał w sparingu i przeszedł badania. Jeżeli medycznie wszystko się dopnie, ma podpisać umowę do 2027 roku z opcją przedłużenia.
Beniaminek Ekstraklasy wszedł w sezon od dwóch porażek po 1:2, a na dodatek poważnej kontuzji kolana doznał Stefan Feiertag. Potrzeba napastnika nie jest więc fanaberią właściciela ani kolejnym zbieraniem rozpoznawalnych nazwisk. Wieczysta zwyczajnie ma dziurę z przodu.
Białek to jednak transfer obarczony konkretnym ryzykiem. W 2020 roku Zagłębie Lubin sprzedało go do Wolfsburga za około pięć milionów euro. Później były wypożyczenia, Vitesse, Eupen, Darmstadt, ale też długa lista problemów zdrowotnych. Najpoważniejszy? Zerwane więzadło krzyżowe. Do tego kolejne kłopoty z kolanem i kostką.
Dlatego nie ma sensu pisać, że do Krakowa przyjeżdża napastnik gotowy na kilkanaście bramek w sezonie. Przyjeżdża gość, który kilka lat temu miał papiery na naprawdę duże granie, ale jego rozwój regularnie hamowały kontuzje.
W Vitesse potrafił jeszcze dać sześć goli w jednym sezonie Eredivisie. W Darmstadt było już znacznie gorzej – jedno trafienie w 17 występach.
Wieczysta podejmuje więc zakład. Jeśli Białek będzie zdrowy i odzyska rytm, może się okazać transferem zdecydowanie ponad standard beniaminka. Ma warunki, doświadczenie z mocniejszych lig i nadal jest w wieku, w którym można odbudować karierę.
