Bayern wygrał z RB Lipsk 3:1 w Telekom Cup, ale końcówka meczu kompletnie przykryła wynik. Dwie minuty po zdobyciu trzeciej bramki Jamal Musiala nagle stracił równowagę i osunął się na murawę. Przy temperaturze przekraczającej 30 stopni wyglądało to naprawdę źle.
Na szczęście pierwsze badania nie wykazały niczego niepokojącego. Problemem miały być zawroty głowy i kłopoty z krążeniem związane z upałem. Musiala po interwencji lekarzy zszedł z boiska o własnych siłach i dostał czas na regenerację.
Dla Bayernu to nie jest moment na machnięcie ręką. Za tydzień Bawarczycy grają z Borussią Dortmund o Franz Beckenbauer Supercup, a 28 sierpnia rusza Bundesliga. Musiala ma za sobą trudny rok – latem 2025 doznał poważnego urazu nogi i stawu skokowego w starciu z PSG, a po mundialu przeszedł jeszcze planowany zabieg związany z tamtą kontuzją.
To nie jest w Monachium zawodnik z kategorii „jeden z wielu”. Kontrakt ma aż do 2030 roku, a Bayern jasno pokazuje, że swoich najważniejszych ludzi nie zamierza lekką ręką wypuszczać.
Najważniejszy wynik soboty nie brzmi więc „3:1”. Musiala jest cały. Resztę można poprawić na treningu.
