Robert Lewandowski przyzwyczaił już Amerykanów, że kiedy pojawia się na boisku, coś zaczyna się dziać. Tym razem nie było ani gola, ani ratowania wyniku. Chicago Fire zremisowało 1:1 z Red Bull New York, a Polak wszedł dopiero w 65. minucie.
Kiedy pojawiał się na murawie, Fire prowadziło po świetnym trafieniu Marena Haile-Selassiego. Problem w tym, że Chicago drugiego gola nie dołożyło, a w 86. minucie Cameron Harper wyrównał głową. Seria sześciu zwycięstw pękła.
Alarmu jednak nie ma. Chicago pozostaje niepokonane od siedmiu spotkań, czego klub nie dokonał od 2017 roku. Trzy dni wcześniej Lewandowski strzelił zwycięskiego gola Orlando City, więc posadzenie go na ławce wygląda przede wszystkim na zarządzanie siłami.
Powód jest konkretny. We wtorek Chicago gra ćwierćfinał Leagues Cup z Monterrey. I tutaj robi się ciekawie, bo po drugiej stronie może stanąć Hugo Cuypers – napastnik sprzedany przez Fire do Meksyku chwilę po sprowadzeniu Lewandowskiego. Belg odchodził z Chicago jako lider klasyfikacji strzelców MLS z 13 golami.
Statystyki meczu nie są jeszcze dostępne.
Brak potwierdzonej XI.
Brak potwierdzonej XI.
Trener: Mario BarcenaŹródło: Chicago Fire FC, MLS

New York Red Bulls
Chicago Fire