Matty Cash może jeszcze tego lata zmienić klub, choć Aston Villa nie wygląda na ekipę, która desperacko szuka na niego kupca. Według Alana Nixona Everton uczynił reprezentanta Polski jednym z głównych kandydatów na prawą obronę. W grze ma być około 20 milionów funtów.
I ten temat właśnie zrobił się dużo bardziej logiczny niż kilka dni temu. Villa sprowadziła Aarona Wan-Bissakę z West Hamu. Anglik przyszedł na wypożyczenie z możliwością transferu definitywnego, więc Cash po latach względnego spokoju dostał rywala, który nie przyjechał do Birmingham oglądać meczów z ławki. 233 występy Wan-Bissaki w Premier League mówią same za siebie.
Everton z kolei naprawdę potrzebuje prawego obrońcy. Seamus Coleman zakończył karierę, Nathan Patterson nie przekonał kolejnych trenerów, a Jake O’Brien jest przede wszystkim stoperem. David Moyes może więc zaoferować Cashowi coś konkretnego: miejsce w jedenastce, a nie kolejną „rywalizację o skład”.
Tyle że 20 milionów funtów nie musi robić na Aston Villi większego wrażenia. Cash dopiero w październiku podpisał kontrakt do 2029 roku, a jego obecna wycena oscyluje wokół 22 milionów euro. Klub nie jest pod ścianą.
Dlatego kluczowa będzie decyzja samego Polaka. Zostać w zespole grającym w Lidze Mistrzów i bić się z Wan-Bissaką czy pójść do Evertonu po pewniejsze minuty?
Źródło: Alan Nixon, The Guardian, Aston Villa FC.
