Arsenal nie bawi się już w półśrodki. Bruno Guimarães został piłkarzem Kanonierów, a Newcastle za swojego kapitana zgarnie około 75 milionów funtów. Brazylijczyk podpisał czteroletnią umowę z opcją przedłużenia.
I nie jest to transfer z kategorii „może odpali”. Guimarães zna Premier League od podszewki. W Newcastle uzbierał 195 występów, 31 goli i 32 asysty, a przede wszystkim wyrósł na faceta, któremu można było oddać środek pola i nie modlić się przy każdym kontrataku.
Dla Newcastle to boli jak cholera. Odszedł nie tylko dobry pomocnik, lecz człowiek będący twarzą całego projektu. Kapitan, który prowadził zespół przy zdobyciu Pucharu Ligi w 2025 roku.
Za to Arteta dostał zawodnika niemal skrojonego pod swój futbol. Agresywny bez piłki, odporny na pressing, potrafiący przyspieszyć akcję jednym podaniem, a do tego wystarczająco bezczelny, żeby nie chować się, gdy mecz zaczyna śmierdzieć remisem.
Najciekawsze jest jednak to, z kim będzie rywalizował. Rice, Ødegaard, Zubimendi, Merino, teraz Bruno. To już nie wygląda jak środek pola. To wygląda jak kolejka do gry w środku pola.
75 milionów za 28-latka? Tanio nie jest. Ale Arsenal kupuje zawodnika gotowego na teraz, bez instrukcji obsługi i pół roku adaptacji.
Arteta chciał kolejnego dobrego pomocnika. No to go dostał.
