Raków Częstochowa przegrywał w Splicie 1:2, grał ponad pół godziny z przewagą jednego zawodnika i długo wyglądało na to, że wróci do Polski z poczuciem zmarnowanej szansy. W 95. minucie Lamine Diaby-Fadiga wyrównał na 2:2 i nagle cały dwumecz znów stoi otworem.
Hajduk prowadził od 21. minuty po główce Michele Sego. Raków odpowiedział szybko – Erick Otieno świetnie ruszył lewą stroną, a Mahir Emreli zamknął jego dośrodkowanie głową. Jeszcze przed przerwą częstochowianie mogli prowadzić, ale po strzale Kwiatkowskiego i dobitce Ameyawa piłka zatrzymała się na słupku.
Po zmianie stron Raków został jednak w szatni. Dalisson huknął zza pola karnego, Trelowski nawet nie zdążył zareagować i zrobiło się 2:1. Chwilę później Adrion Pajaziti wyleciał z boiska za brutalne wejście w Diaby-Fadigę. Od 55. minuty Medaliki grały jedenastu na dziesięciu. I właśnie dlatego ten remis jest jednocześnie cenny i lekko irytujący.
Raków przez ponad pół godziny miał przewagę liczebną, ale długo brakowało mu konkretu. Hajduk nawet w osłabieniu potrafił zagrozić — w 83. minucie Marko Livaja zmusił Trelowskiego do ważnej interwencji. Dopiero w ostatniej akcji Diaby-Fadiga uratował wynik.
Europejska droga Rakowa zaczynała się tego lata od Valletty. Teraz do fazy ligowej został już tylko jeden mecz.
2:2 na Poljudzie to dobry wynik. Ale po czerwonej kartce Hajduka Raków ma prawo czuć, że mógł przywieźć do Częstochowy znacznie więcej.
Wynik: Hajduk Split – Raków Częstochowa 2:2 (1:1)
Bramki: Michele Sego 21′, Dalisson de Almeida 47′ — Mahir Emreli 27′, Lamine Diaby-Fadiga 90+5′.
