Człowiek myśli, że w polskiej piłce widział już wszystko, a potem dostaje informację, że rewanż Rakowa Częstochowa z Vallettą pokaże Telewizja Republika. I nagle okazuje się, że granice absurdu znowu przesunięto o kilka metrów. Jeszcze chwila i losowanie eliminacji Ligi Konferencji będzie analizowane między serwisem informacyjnym a dyskusją o upadku cywilizacji zachodniej.
Za mikrofonem usiądą Rafał Patyra i Łukasz Ciona, a w studiu na Malcie pojawi się Michał Gwardyński. Transmisja ma być dostępna zarówno w telewizji, jak i online. Sam mecz odbędzie się 30 lipca o 19:30.
I wiecie co? Cała ta otoczka brzmi komicznie, ale akurat dla kibica Rakowa najważniejsze jest jedno: mecz da się normalnie obejrzeć. Bez szukania szemranego streamu, piętnastu reklam kasyna i rosyjskiego komentarza puszczonego przez mikrofon z kalkulatora. Republika wchodzi w europejskie puchary trochę jak wujek na wesele – nikt go specjalnie nie zapraszał do pierwszego stołu, ale już siedzi, poprawia krawat i zamawia rosół.
Sportowo Raków nie powinien tego przegrać. W pierwszym spotkaniu częstochowianie wygrali 3:1, choć do przerwy przegrywali. Po zmianie stron trafiali Mahir Emreli, Patryk Makuch i Stratos Svarnas, więc zaliczka jest przyzwoita, ale nie taka, żeby przez dziewięćdziesiąt minut urządzać sobie wycieczkę po Malcie.
Valletta to rywal, którego trzeba przejść bez zbędnej dramaturgii. Raków ma więcej jakości, mocniejszą kadrę i zwyczajnie większe ambicje niż kończenie europejskiej przygody pod koniec lipca. Jeżeli zespół Dawida Kroczka zachowa koncentrację, temat awansu powinien zostać zamknięty szybko i bez nerwowego zerkania na zegarek.
Najciekawsze może być więc nie to, czy Raków awansuje, tylko jak będzie brzmiał ten wieczór. Czy usłyszymy klasyczną transmisję piłkarską, czy może przy stanie 2:0 ktoś zacznie tłumaczyć, że pressing częstochowian jest dowodem na odbudowę narodowej dumy.
