Javier Tebas znów nie bawi się w dyplomację. Prezes La Liga uznał, że Gianni Infantino powinien odejść, bo FIFA krok po kroku zamienia piłkę klubową w dodatek do własnego, coraz bardziej napompowanego kalendarza.
Trudno udawać, że facet nie ma argumentów. Mundial urósł do 48 drużyn, Klubowe Mistrzostwa Świata dostały rozmiar małego kontynentu, a w tle już krążą pomysły, żeby turniej w 2030 roku rozszerzyć do 64 reprezentacji. Bo przecież gdy coś działa, FIFA musi zrobić z tego większy, dłuższy i bardziej dochodowy produkt.
Problem w tym, że doba nadal ma 24 godziny, sezon nie jest z gumy, a zawodnicy nie mają zapasowych nóg w bagażniku.
Tebas mówi wprost: krajowe ligi utrzymują futbol przez cały rok, zapewniają pracę tysiącom ludzi i budują relację z kibicem tydzień po tygodniu. Mundial trwa kilka tygodni. Klubowe rozgrywki funkcjonują bez przerwy. FIFA natomiast zachowuje się tak, jakby cała reszta miała grzecznie przesunąć się pod ścianę, kiedy Infantino wpada na kolejny pomysł.
Oczywiście Tebas nie jest żadnym bezinteresownym rycerzem. Broni La Liga, jej pieniędzy, transmisji i wpływów. Sam potrafi urządzić awanturę o wszystko, co może osłabić pozycję hiszpańskich klubów. Ale tym razem trafia w punkt: kalendarz jest zapchany do granic absurdu, a kolejne turnieje nie powstają dlatego, że futbol ich potrzebuje. Powstają, bo da się na nich zarobić.
Jeszcze grubiej robi się przy sprawie Folarina Baloguna. Tebas zakwestionował decyzję o odroczeniu zawieszenia Amerykanina po czerwonej kartce, która – według jego relacji – miała zapaść po interwencji Donalda Trumpa. Jeżeli polityczne telefony rzeczywiście wpływają na postępowania dyscyplinarne, to nie mówimy już o bałaganie. To jest kompromitacja systemu.
Infantino może spać spokojnie, bo federacje nadal stoją za nim murem. Kontrkandydata brak, chętnych do przegranej również. I właśnie dlatego słowa Tebasa są istotne: niekoniecznie wywrócą FIFA, ale przypominają, że ktoś wreszcie powiedział głośno, iż cesarz ma garnitur od sponsora, lecz coraz mniej wspólnego z futbolem.




