Maciej Rybus po ponad czternastu latach ponownie wystąpił w oficjalnym meczu polskiego klubu. Były reprezentant kraju zadebiutował w barwach Pelikana Łowicz, który pokonał ŁKS Łomża 3:2.
36-letni zawodnik rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie i przebywał na murawie niemal do końca. Został zmieniony dopiero w ostatniej minucie. Dla Rybusa był to pierwszy występ w krajowych rozgrywkach od 2012 roku, gdy odchodził z Legii Warszawa do Tereka Grozny.
Mecz w Łowiczu dostarczył sporo emocji. Gospodarze zdobyli trzy bramki, ale do końca nie mogli być pewni zwycięstwa. ŁKS dwukrotnie odpowiadał i trzymał wynik na styku. Ostatecznie komplet punktów został jednak na stadionie Pelikana.
Powrót Rybusa do Polski nie prowadził przez Ekstraklasę ani klub walczący o europejskie puchary. Piłkarz wybrał miejsce, w którym rozpoczynał karierę. To właśnie z Pelikana trafił do Legii, a później wyjechał za granicę.
Lewy obrońca większość kariery spędził w Rosji. Reprezentował między innymi Tereka Grozny, Lokomotiw Moskwa, Spartaka oraz Rubina Kazań. Grał także we francuskim Olympique Lyon. W reprezentacji Polski rozegrał 66 spotkań.
Transfer do Pelikana został ogłoszony pod koniec lipca. Klub nie sprowadził go wyłącznie po to, żeby sprzedać kilka koszulek i zrobić zdjęcie na Facebooka. Rybus od razu trafił do jedenastki i zaliczył praktycznie pełne spotkanie.
Na niższym poziomie rozgrywkowym jego doświadczenie powinno być ogromnym atutem. Na pierwsze oceny przyjdzie jeszcze czas, ale debiut zakończył się zwycięstwem. Bez wielkiej pompy, za to z trzema punktami. Następny mecz Pelikana odbędzie się w piątek z Mławianką Mława.
