Jagiellonia jeszcze nie zagrała z Widzewem, a przed spotkaniem udało się już zrobić coś bardzo ekstraklasowego: stworzyć konflikt, następnie go przedyskutować, a na końcu ustalić, że właściwie konfliktu nie było.
Poszło o możliwość przełożenia meczu Jagiellonii z Widzewem. Białostoczanie rywalizują w europejskich pucharach, więc temat terminarza i dodatkowego odpoczynku naturalnie pojawił się w wypowiedziach trenerów. Aleksandar Vuković odniósł się do przepisów umożliwiających przekładanie spotkań, natomiast Adrian Siemieniec tłumaczył stanowisko swojego klubu.
Następnie do akcji wkroczyły nagłówki. Część medialnych przekazów została odebrana tak, jakby trenerzy publicznie zaczęli przerzucać się pretensjami. Siemieniec postanowił więc wyjaśnić sprawę i przeprosić Widzew oraz Vukovicia za zamieszanie, jednocześnie zaznaczając, że nie odpowiada za sposób przedstawienia jego wypowiedzi.
Szkoleniowiec Jagiellonii podkreślił, że w słowach Vukovicia nie widział żadnego personalnego ataku. Jego zdaniem trener Widzewa oceniał po prostu obowiązujące regulacje. Z kolei Jagiellonia korzysta z możliwości, którą przepisy jej dają.
Czyli dramatycznego pojedynku trenerów jednak nie będzie. Przynajmniej na razie.
