Wisła Kraków dobrze czuje się po powrocie do Ekstraklasy, przynajmniej przy Reymonta. Beniaminek pokonał Wisłę Płock 2:1 i odniósł drugie domowe zwycięstwo w tym sezonie. O wyniku zdecydowała przede wszystkim pierwsza połowa, w której wydarzyło się właściwie wszystko, co najważniejsze.
Dla gospodarzy szczególnie istotny był powrót Angela Rodado do podstawowego składu. Hiszpan wcześniej wchodził z ławki, stopniowo odzyskując rytm po kontuzji. Tym razem dostał miejsce od pierwszej minuty i długo nie potrzebował, żeby zaznaczyć swoją obecność. W 14. minucie uderzył zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od Marcusa Haglinda-Sangre i zaskoczyła Rafała Leszczyńskiego.
Płocczanie odpowiedzieli w 28. minucie. Dani Pacheco świetnym podaniem otworzył drogę do bramki Saidowi Hamuliciowi, a napastnik gości wykorzystał sytuację sam na sam z Marcelem Łubikiem. Krakowianie mogą mieć przy tej akcji pretensje do siebie, bo wszystko zaczęło się od straty Kacpra Dudy przy wyprowadzaniu piłki.
Remis nie utrzymał się jednak długo. Osiem minut później Jordi Sanchez zdobył swoją kolejną bramkę na początku sezonu. Napastnik najlepiej odnalazł się po zamieszaniu w polu karnym i dał Wiśle prowadzenie 2:1.
Po przerwie tempo wyraźnie spadło. Wisła Kraków nie forsowała gry, natomiast goście próbowali odmienić spotkanie zmianami. Efekt był ograniczony. Najbliżej wyrównania Wisła Płock znalazła się dopiero w 88. minucie, gdy Marcin Kamiński po rzucie wolnym trafił głową w słupek.
Krakowianie dowieźli wynik i po raz kolejny pokazali, że własny stadion może być ich dużym atutem. Do ideału daleko – szczególnie druga połowa pozostawiła sporo miejsca do poprawy – ale beniaminek zbiera punkty zamiast opowiadać, że dopiero uczy się ligi. A na początku sezonu właśnie to ma największe znaczenie.
Wynik:
Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (2:1)
Bramki:
1:0 Angel Rodado – 14. minuta
1:1 Said Hamulić – 28. minuta
2:1 Jordi Sanchez – 36. minuta
Źródło: SportoweFakty WP
