Jeszcze kilka lat temu ranking UEFA wyciągaliśmy głównie wtedy, gdy trzeba było sprawdzić, z kim polski klub może dostać po łbie w lipcu. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Polska zajmuje dziesiąte miejsce, a czwartkowe mecze nie tylko nie zepchnęły nas niżej, lecz pozwoliły odskoczyć Czechom i Grekom.
Bilans? Dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki. Bez wielkiej fety, ale też bez narodowej tragedii przy pierwszym lepszym gwizdku. Jagiellonia ograła Rangersów, Lech zrobił swoje z Klaksvikiem, Raków zremisował z Hammarby. Górnik i GKS dostały po nosie, więc kompletnego wieczoru oczywiście nie było. Z tego zestawu wyszło 0,500 punktu do rankingu krajowego.
| Polski klub | Rywal | Rozgrywki | Wynik | Punkty dla Polski |
|---|---|---|---|---|
| Jagiellonia Białystok | Rangers FC | el. Ligi Europy | zwycięstwo | 0,200 |
| Lech Poznań | KÍ Klaksvík | el. Ligi Europy | zwycięstwo | 0,200 |
| Raków Częstochowa | Hammarby IF | el. Ligi Konferencji | remis | 0,100 |
| Górnik Zabrze | Ferencváros | el. Ligi Konferencji | porażka | 0,000 |
| GKS Katowice | Hapoel Beer Szewa | el. Ligi Konferencji | porażka | 0,000 |
| Łącznie | 2–1–2 | 0,500 |
Polska nie wjechała do czołowej dziesiątki przypadkową windą. To efekt kilku sezonów regularnego ciułania, głównie tam, gdzie nasze kluby nauczyły się przeżywać: w Lidze Konferencji.
I tu zaczyna się najważniejsza zabawa. W eliminacjach zwycięstwo daje punkt, remis pół, a całość dzieli się przez liczbę reprezentantów danego kraju. Polska ma ich pięciu, więc każdy triumf wart jest 0,200, a remis 0,100. Prosta księgowość, żadna pieprzona magia. Dlatego każdy mecz z Hapoelem, Ferencvárosem czy Hammarby ma większe znaczenie, niż sugeruje nazwa rywala i pora transmisji.
| Miejsce | Kraj | Współczynnik | Punkty w sezonie 2026/27 |
|---|---|---|---|
| 1. | Anglia | 98,520 | 0,000 |
| 2. | Włochy | 84,232 | 0,000 |
| 3. | Hiszpania | 78,621 | 0,000 |
| 4. | Niemcy | 76,690 | 0,000 |
| 5. | Francja | 65,083 | 0,000 |
| 6. | Portugalia | 61,250 | 1,000 |
| 7. | Belgia | 56,650 | 1,000 |
| 8. | Holandia | 49,562 | 0,833 |
| 9. | Turcja | 46,375 | 1,200 |
| 10. | Polska | 43,525 | 1,400 |
| 11. | Czechy | 42,825 | 1,000 |
| 12. | Grecja | 41,313 | 0,900 |
| 13. | Dania | 36,181 | 1,875 |
| 14. | Norwegia | 34,213 | 0,600 |
| 15. | Cypr | 33,319 | 1,750 |
Po czwartku Polska ma 43,425 punktu, Czechy 42,925. Pół punktu przewagi wygląda skromnie, ale na tym etapie sezonu takie różnice potrafią rosnąć albo znikać w tydzień. Turcja nadal jest przed nami, Grecja czai się za plecami. Nie ma więc sensu otwierać szampana, bo jeden spartolony rewanż może rozpieprzyć cały rachunek.
Stawka jest konkretna. Utrzymanie dziesiątego miejsca może dać mistrzowi Polski bezpośredni awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów, a wicemistrzowi wejście do eliminacji. To byłaby zmiana ustrojowa, nie kosmetyka. Koniec tłuczenia się przez cztery rundy z zespołami, których nazwę komentator sprawdza pięć minut przed wejściem na antenę.
Najbliższe rewanże pokażą, czy polskie kluby naprawdę dorosły do tej pozycji, czy tylko złapały dobry moment. Ranking nie pyta o styl, budżet ani wymówki. Liczy wynik. I nareszcie Polska ma w tej tabeli coś do stracenia.

Oby tylko Lech nie spieprzył