Barcelona chce Rodriego, a przy takich transferach ktoś zazwyczaj musi dostać rachunek. Tym razem może nim zostać Tommy Marqués, niespełna 20-letni pomocnik wychowany w La Masii.
Według katalońskiego „Sportu” Barcelona rozpoczęła już działania zmierzające do sprzedaży zawodnika. Co ciekawe, Hansi Flick wcześniej widział dla niego miejsce w pierwszej drużynie i wysoko oceniał jego możliwości. Sytuację zmieniło jednak spodziewane sprowadzenie Rodriego. Klub chciałby sprzedać Marquésa, ale jednocześnie zachować możliwość jego odkupienia.
I to akurat wygląda bardzo po barcelońsku. Potrzebujesz pieniędzy i miejsca w kadrze, więc monetyzujesz piłkarza, którego wyszkolenie kosztowało cię ułamek ceny rynkowego transferu. Jednocześnie zostawiasz sobie furtkę, gdyby chłopak za dwa lata eksplodował gdzieś indziej.
Marqués ma kontrakt do 2028 roku i zdążył rozegrać dwa oficjalne spotkania w pierwszym zespole. Jeszcze niedawno wszystko wskazywało, że będzie stopniowo wprowadzany do drużyny Flicka.
Tyle że Rodri zmienia skalę konkurencji. Golero pisało już, że Hiszpan odrzucał kolejne propozycje Manchesteru City. Teraz Barcelona najwyraźniej szykuje mu miejsce.
