Jan Leszczyński zdążył rozegrać w Ekstraklasie cztery mecze i już wyjechał za trzy miliony euro. Można było więc założyć, że Borussia Mönchengladbach kupuje przede wszystkim projekt na przyszłość.
Tymczasem Eugen Polanski bardzo szybko zaczął mówić o Polaku jak o zawodniku, na którym naprawdę warto zawiesić oko.
19-letni stoper regularnie gra w letnich sparingach Borussii. Niemiecki klub zapłacił Legii około trzech milionów euro, a umowę podpisał z nim do 2030 roku. Polanski podkreśla, że potencjał Leszczyńskiego był widoczny od początku i sugeruje, że w Warszawie wcale nie żegnano go z wielką ochotą.
I tutaj zaczyna się najciekawsza część historii. Legia dostała za nastolatka pieniądze, których trudno nie zauważyć. Z drugiej strony mówimy o środkowym obrońcy z rocznika 2006, którego klub Bundesligi nie tylko kupił, ale już zaczyna oswajać z seniorską piłką.
Warszawiacy nadal przebudowują skład – Fredi Bobić przyznał, że transfery Legii nie są zakończone. Pieniądze z Leszczyńskiego mogą więc szybko wrócić na boisko w postaci innych zawodników.
Tylko za dwa lata może pojawić się niewygodne pytanie: czy trzy miliony euro rzeczywiście były świetną sprzedażą, czy po prostu szybką sprzedażą?
Źródło: „Westdeutsche Zeitung”
