Czesław Michniewicz w Arabii Saudyjskiej długo się nie nagrzał. Abha zatrudniła go latem 2023 roku, a po ośmiu kolejkach uznała, że wystarczy. Wyniki były słabe, zespół kręcił się przy strefie spadkowej, więc Polak wyleciał. Tyle że zwolnić trenera to jedno, a prawidłowo się z nim rozliczyć – drugie.
I właśnie tutaj zaczęły się schody. Michniewicz nie zaakceptował wyliczeń klubu. Sprawa trafiła do FIFA, a później Abha próbowała jeszcze odwrócić wyrok przed CAS. Bez powodzenia. 12 stycznia 2026 roku Trybunał w Lozannie oddalił apelację Saudyjczyków w całości.
Efekt? Michniewicz i trzech członków jego sztabu mieli otrzymać łącznie około 2,2 mln riali, czyli mniej więcej tyle samo w złotówkach. Dla Abhy to kolejny rachunek wystawiony przez poprzednie władze.
Jest w tej historii niezła ironia. Klub przekonywał, że zmiana była konieczna ze względu na wyniki. Potem sezon 2023/24 zakończył na 16. miejscu i spadł z Saudi Pro League. Czyli sportowo operacja nie uratowała praktycznie niczego, a finansowo jeszcze zabolała.
Michniewicz może więc dopisać do CV dość nietypowe zwycięstwo: nie przy linii bocznej, tylko przy stole arbitrażowym. Więcej o reprezentacjach i polskiej piłce na Golero.
Źródło: SportoweFakty WP oraz dokumentacja CAS.
