Deco został zauważony w drodze do Lizbony i momentalnie ruszyła transferowa karuzela. Według RAC1 Barcelona chce zamknąć temat nowego napastnika przed 1 września, a jednym z nazwisk pozostaje Luis Suárez ze Sportingu. Nie ten Luis Suárez. Kolumbijczyk
I akurat jego kandydatura nie wzięła się z przypadku. 28-latek poprzedni sezon zakończył z 38 golami w 53 spotkaniach, w tym 28 trafieniami w lidze portugalskiej i pięcioma w Lidze Mistrzów. Po odejściu Roberta Lewandowskiego Barcelona potrzebuje kogoś, kto nie będzie uczył się strzelania na Camp Nou.
Problem zaczyna się przy kasie. Suárez ma kontrakt do 2030 roku i klauzulę odstępnego wynoszącą 80 mln euro. Kilka dni temu Fabrizio Romano informował, że Barcelona nie zamierza płacić takiej kwoty, a Sporting nie planuje żadnej promocji. Dzisiejszy lot Deco do Portugalii robi się więc ciekawy: albo sytuacja zaczęła się zmieniać, albo w Lizbonie chodzi o zupełnie inne nazwisko.
Tym bardziej że pojawia się również Vangelis Pavlidis z Benfiki, a dziennikarz José Álvarez twierdzi nawet, że podróż Deco nie dotyczy żadnego z tej dwójki.
Tak czy inaczej, Julián Álvarez pozostaje wymarzonym transferem, ale Atlético nie chce współpracować. Barcelona weszła więc w końcówkę okna bez następcy Lewandowskiego.
Źródłó: RAZ1
