Oscar Garcia zdążył już zauważyć, że polska liga ma własne dziwactwa: dużo stałych fragmentów, sporo silnych napastników i mecze, które często otwierają się dopiero po przerwie. Znacznie ciekawsze było jednak inne zdanie trenera Pogoni. Hiszpan uważa, że Ekstraklasa może w przyszłości znaleźć się wśród sześciu-siedmiu najlepszych lig Europy.
Brzmi grubo. Tyle że po spojrzeniu w ranking UEFA nie jest to już kompletne science fiction.
Polska ma obecnie 44,825 pkt i zajmuje 10. miejsce. Siódma Belgia ma 57,450, szósta Portugalia 61,850. Do Belgów brakuje więc 12,625 pkt. Sporo, ale w pięcioletnim rankingu wydarzy się rzecz dla nas bardzo korzystna.
W kolejnych dwóch przesunięciach rankingu Polsce wypadną sezony warte 7,750 i 6,875 pkt. Belgia straci w tym samym czasie aż 14,200 i 14,400. Gdyby oba kraje w nowych sezonach punktowały identycznie, obecna różnica zostałaby praktycznie wymazana.
Z Portugalią będzie znacznie trudniej. Dlatego siódme miejsce wygląda dziś jak realny długoterminowy cel, szóste nadal jak duży skok.
Garcia zwrócił też uwagę na stadiony i atmosferę. I tutaj liczby stoją za nim jeszcze mocniej. W poprzednim sezonie mecze Ekstraklasy obejrzało ponad 4,15 mln kibiców, średnio 13 577 na spotkanie. Pierwsza kolejka obecnych rozgrywek podniosła średnią aż do 18 679.
Ranking UEFA nie mówi oczywiście wprost, która liga jest „najlepsza”. Mierzy wyniki klubów w Europie. Ale jeszcze kilka lat temu rozmowa o polskim TOP 7 brzmiałaby jak żart.
