Legia Warszawa była kilka sekund od kolejnego ligowego zwycięstwa. Prowadziła z Piastem Gliwice 1:0 od 7. minuty, ale w 95. minucie Rafał Augustyniak skierował piłkę do własnej bramki i zrobiło się 1:1.
Początek wyglądał dla zespołu Marka Papszuna niemal idealnie. Augustyniak zagrał do Łukasza Zjawińskiego, a napastnik szybko dał Legii prowadzenie. Później warszawiacy nie potrafili jednak zamknąć spotkania i ostatecznie zapłacili za to w najbardziej bolesny sposób.
Wynik na kilkadziesiąt minut zszedł jednak na dalszy plan. W okolicach 70. minuty spotkanie zostało przerwane po zasłabnięciu jednego z kibiców na trybunach. Rozpoczęła się długa akcja reanimacyjna, która trwała około 40 minut. Ratownikom udało się przywrócić akcję serca, a poszkodowany został przewieziony do szpitala. Mecz wznowiono dopiero o 20:05.
Po powrocie na murawę Piast dalej naciskał. Gospodarze mieli więcej piłki i stworzyli sobie wystarczająco dużo sytuacji, żeby remis trudno było nazwać przypadkiem. Legia długo jednak broniła prowadzenia. Aż do ostatniej akcji.
Augustyniak, który wcześniej zaliczył asystę przy golu Zjawińskiego, w doliczonym czasie został zapisany jako autor samobójczego trafienia. Od bohatera do pechowca jednego wieczoru.
Legia po efektownym 5:0 z Radomiakiem miała potwierdzić mistrzowskie aspiracje. Zamiast tego wypuściła zwycięstwo, które przez ponad 90 minut trzymała w rękach.
Źródło: własne

Piast Gliwice
Legia Warszawa