Cracovia właśnie wygrała z Rakowem 2:1, ale przy Kałuży trudno dziś mówić o spokoju. Na boisku trzy punkty, poza nim coraz więcej pytań o to, co właściwie dzieje się wokół Roberta Platka.
Mateusz Borek podał w Kanale Sportowym, że amerykański właściciel miał nie wpłacić pierwszej raty za przejęcie klubu. Dorzucił też dużo cięższy temat: według jego informacji środki ze sprzedaży zawodników miały wracać do Cracovii jako pożyczki od właściciela. Brzmi źle, ale warto zachować jeden hamulec: na dziś to informacje Borka, a nie publicznie pokazane dokumenty finansowe.
Najbardziej działa na wyobraźnię Oskar Wójcik. 22-letni stoper po debiucie w reprezentacji Polski przeniósł się w lipcu do Werderu Brema. Transfer potwierdziły oba kluby. Borek mówi o kwocie około 3 mln euro i uważa, że Cracovia sprzedała za szybko. Trudno ten argument zbyć. Młody reprezentant, pełny sezon w Ekstraklasie, zainteresowanie z Bundesligi – taki profil zwykle daje pole do mocniejszej negocjacji.
Platek został większościowym akcjonariuszem Pasów w sierpniu 2025 roku. Wtedy klub mówił o ambicjach i rozwoju. Rok później mamy sprzedaże, roszady w zarządzie i coraz więcej nerwów. Golero już kilka dni temu pisało, że przy Kałuży robi się organizacyjnie gorąco, a wcześniej Cracovia zaczęła sezon remisem z Lechem.
Jeśli informacje Borka się potwierdzą, problem Cracovii nie będzie dotyczył jednego transferu. Pytanie stanie się dużo prostsze i dużo bardziej niewygodne: czy właściciel buduje klub, czy tylko układa sobie wyjście z inwestycji?
