Marcin Bułka ledwie zdążył wrócić po zerwaniu więzadeł, a już może dostać ofertę, która wywróci jego sytuację do góry nogami. Według informacji Meczyki.pl reprezentant Polski prowadzi rozmowy z Al-Hilal, czyli klubem, który w Arabii nie bawi się w półśrodki. Tam nie kupuje się zawodników „do rywalizacji”. Tam ściąga się nazwiska, które mają od razu wejść na scenę i nie narzekać, że światła świecą za mocno.
Bułka trafił do NEOM latem 2025 roku po bardzo dobrym okresie w Nicei. Finansowo ustawił się znakomicie, sportowo miał zacząć nowy rozdział. Tyle że po chwili zerwał więzadła krzyżowe i niemal cały sezon poszedł do kosza. Wrócił dopiero po 243 dniach, a końcówkę rozgrywek zamknął sześcioma występami. To ważny szczegół: Al-Hilal nie rozmawia dziś z bramkarzem rozpędzonym po czterdziestu meczach, tylko z gościem, który dopiero odbudowuje rytm.
I właśnie dlatego ten ruch byłby tak mocny. Al-Hilal to nie kolejny saudyjski projekt, lecz klub z obowiązkiem wygrywania. Trenerem jest Simone Inzaghi, w kadrze są między innymi Ruben Neves, Theo Hernandez i Kalidou Koulibaly, a pozycja numer jeden może się zwolnić, bo przyszłość Yassine’a Bono stoi pod znakiem zapytania. Meczyki informują również, że zespół pozyskał Mohammeda Al-Owaisa, więc rywalizacja nie będzie żadnym spacerkiem po deptaku.
Kontrakt Polaka z NEOM obowiązuje do 2029 roku, a jego roczne zarobki mają sięgać około 10 milionów euro. Klub nie musi sprzedawać, Bułka nie musi uciekać. To daje obu stronom wygodną pozycję negocjacyjną i zapewne oznacza konkretną cenę.
Źródło: Meczyki.pl
