Wieczysta czekała na pierwsze punkty w Ekstraklasie i w Gliwicach wreszcie je dostała. Tyle że zamiast spokojnego 4:0 zrobiła sobie z końcówki test wytrzymałości dla własnych kibiców. Piast przegrał 3:4, choć jeszcze w 86. minucie wyglądał na zespół kompletnie rozłożony.
Głównym bohaterem został Tobias Christensen. Norweg zaczął strzelanie już w szóstej minucie, po przerwie dołożył drugiego gola, a w 72. minucie skompletował hat-tricka. W międzyczasie trafił Miki Villar i było 4:0. Wieczysta przez długie fragmenty wyglądała dokładnie tak, jak miała wyglądać drużyna zbudowana za duże pieniądze: pewnie, ofensywnie i bez kompleksów.
To ważne po dwóch porażkach 1:2 – najpierw z Radomiakiem, później z Lechem Poznań. Jeszcze niedawno na Golero pisaliśmy też, że klub szuka napastnika. Tym razem problemem nie było jednak strzelanie.
Problem zaczął się w 87. minucie. Maziarz, Czerwiński, Sanca – trzy gole Piasta niemal jeden po drugim. Z komfortowego spaceru zrobiła się nerwówka.
Pierwsza wygrana Wieczystej w Ekstraklasie jest historyczna. Ale Kazimierz Moskal dostał przy okazji materiał do pokazania drużynie: przy 4:0 mecz naprawdę nie musi kończyć się drżeniem o wynik.
Piast Gliwice 3:4 Wieczysta Kraków
Bramki: Maziarz 87′, Czerwiński 90′, Sanca 90+’ – Christensen 6′, 62′, 72′, Villar 63′.
