Jakub Kiwior przez kilka sekund mógł świętować pierwszego gola w barwach FC Porto. W 34. minucie dostał piłkę po zgraniu Deniza Güla i huknął lewą nogą bez większego namysłu. Ennio van der Gouw był bez szans. Tyle że po chwili do gry wszedł VAR: Gül znajdował się na spalonym, więc trafienie Polaka wyleciało z protokołu.
Szkoda, bo akcja była konkretna, a Kiwior pokazał coś więcej niż tylko solidne wyprowadzanie piłki. Porto i tak zrobiło swoje. Nehuén Pérez otworzył wynik, a po przerwie Borja Sainz zamknął mecz. 2:0 na wyjeździe z Rio Ave i komplet punktów po dwóch kolejkach.
Dla Kiwiora ten sezon zaczyna się już w zupełnie innym miejscu niż poprzedni. Nie jest wypożyczonym stoperem z Arsenalu. Porto wykupiło go na stałe po mistrzowskim sezonie, płacąc 17 milionów euro plus możliwe bonusy. Polak ma kontrakt do 2030 roku i nie musi już co kilka tygodni odpowiadać na pytania o Londyn.
Na Golero pisaliśmy już o udanym ligowym starcie Porto z Kiwioriem i Bednarkiem w składzie, a wcześniej o Superpucharze Portugalii i urazie Bednarka.
Kiwior gola więc nie ma. Ale jeśli będzie tak często pojawiał się w polu karnym rywala, temat wróci szybciej, niż VAR zdąży narysować linię.
Rio Ave 0:2 FC Porto
Bramki: Nehuén Pérez, Borja Sainz.
Źródło: meczyki.pl, FC Porto
