Polska siedzi na dziesiątym miejscu rankingu UEFA, ale krzesło zaczyna się chwiać. Po wtorkowym zwycięstwie Sparty Praga nad Lyonem Czesi podeszli na 0,400 punktu. To już nie jest bezpieczna przewaga, tylko dystans, który może zniknąć po jednym dobrym wieczorze naszych południowych sąsiadów.
| Miejsce | Kraj | Punkty | Strata do Polski |
|---|---|---|---|
| 9. | Turcja | 45,975 | — |
| 10. | Polska | 43,025 | 0,000 |
| 11. | Czechy | 42,625 | 0,400 |
| 12. | Grecja | 41,212 | 1,813 |
| 13. | Dania | 35,181 | 7,844 |
Najgorsze jest to, że Polska sama otworzyła rywalom drzwi. Lech wyleciał z eliminacji Ligi Mistrzów i zamiast tłuc punkty w najbogatszych rozgrywkach, zjechał piętro niżej. Liga Europy nadal daje szansę na porządny dorobek, ale nie oszukujmy się: brak polskiego klubu w Champions League to sportowa i finansowa strata.
Tymczasem Sparta zrobiła dokładnie to, czego oczekuje się od lig walczących o czołową dziesiątkę: wygrała trudny mecz, dopisała Czechom 0,200 punktu i natychmiast ścisnęła tabelę. Olympiakos tylko zremisował z NEC, więc Grecy ugrali 0,100. Niby drobne, lecz ten ranking składa się właśnie z takich okruchów.
Kluczowy szczegół: w eliminacjach zwycięstwo daje krajowi jeden punkt, remis pół, a cały dorobek dzieli się przez liczbę uczestników. Polska wystawiła pięć klubów, więc każda wygrana oznacza 0,200 punktu do współczynnika. Dania dzieli przez cztery, dlatego jej pojedyncze sukcesy ważą więcej.
Stawka jest konkretna. Dziesiąte miejsce może dać mistrzowi Polski bezpośredni awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów 2028/29, a wicemistrzowi przepustkę do eliminacji. To nie ranking dla księgowych ani zabawa kalkulatorem. To walka o dziesiątki milionów euro, lepsze rozstawienia i ligę, która wreszcie przestaje w Europie stać pod drzwiami.
Teraz piłka jest po stronie Lecha, Jagiellonii, Górnika, Rakowa i GKS-u. Czesi już pokazali, że nie zamierzają grzecznie czekać. Jeśli polskie kluby znów zaczną rozdawać prezenty, dziesiąte miejsce zniknie szybciej, niż zdążymy ogłosić kolejny „historyczny sezon”.
