Raków wygrał 3:1, więc w papierach wszystko wygląda przyzwoicie. Dwubramkowa zaliczka, rewanż z niżej notowanym rywalem, Europa coraz bliżej. Tyle że kto widział ten mecz, ten wie, że przez długie fragmenty Częstochowa pachniała katastrofą.
Valletta nie przyjechała pod Jasną Górę robić za statystę do zdjęcia. Maltańczycy grali odważnie, szybko i bez kompleksów, a defensywa Rakowa momentami wyglądała tak, jakby poznała się dopiero w tunelu. Gol Manuela Morello nie był żadnym przypadkiem. Goście konsekwentnie szukali miejsca za plecami obrońców i w końcu znaleźli je z zatrważającą łatwością.
Raków miał jednak Mahira Emrelego. Debiutant bywał irytujący, bo potrafił znaleźć się tam, gdzie trzeba, a później zrobić z piłką niekoniecznie to, czego wymagała sytuacja. Mimo wszystko był najbardziej konkretnym zawodnikiem gospodarzy. Ciągnął akcje, przepychał się, absorbował stoperów, aż wreszcie doprowadził do wyrównania.
Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił później. Patryk Makuch zagrał ręką we własnym polu karnym, a Valletta dostała wymarzoną okazję, żeby ponownie objąć prowadzenie. Petar Sekulović kopnął jednak tak, jakby próbował trafić w klasztorną wieżę. Karny zmarnowany w sposób widowiskowo absurdalny.
I wtedy Raków zrobił to, czego oczekuje się od drużyny z większym budżetem, mocniejszą kadrą i poważniejszymi ambicjami. Makuch błyskawicznie odkupił winy, uderzając z dystansu na 2:1, a chwilę później dorzucił asystę przy trafieniu Stratosa Svarnasa.
Od potencjalnego 1:2 do 3:1 w kilkanaście minut.
Wynik jest lepszy niż gra. Raków jedzie na Maltę w komfortowej sytuacji, ale nie może uznać sprawy za zamkniętą. Valletta pokazała, że potrafi ugryźć, zwłaszcza gdy częstochowska obrona zostawia rywalom tyle przestrzeni. Bez Jonatana Brunesa ofensywa będzie układana na nowo, a Emreli dopiero łapie rytm.
Awans jest obowiązkiem. Po tym meczu wiadomo jednak, że nie wystarczy wyjść na boisko z herbem Ekstraklasy na koszulce. Trzeba jeszcze zagrać jak faworyt.
Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1 (0:1)
Bramki: Emreli 53, Makuch 78, Svarnas 90 – Morello 23
Raków: Trelowski – Tudor, Racovițan, Svarnas – Jean Carlos (82, Jendryka), Repka, Kochergin, Ameyaw (72, Otieno) – Makuch, Molnár (46, Pieńko) – Emreli (82, Basse).
Valletta: Adilson Maringa – Ellul, Mbende, Radić, Morello (80, Bicakcic)- Thaylor (80, Bruno Gomes), Alex Tanque (68, Ewurum), Azzopardi – Zammit (60, Prsa), Diogo Tavares – Paiber (61, Sekulović).
Żółte kartki: Pieńko i Prsa
Widzów: 5302
Sędzia: Kadir Sağlam (Turcja)
