Gianni Infantino wymyślił sobie, że skoro mundial przynosi miliardy, to można go jeszcze trochę bardziej zamienić w korporacyjny produkt. FIFA chce stworzyć FIFA Forward Enterprise, spółkę wycenianą na około 20 miliardów dolarów, i sprzedać prywatnym inwestorom mniejszościowy pakiet udziałów. Cel? Zebrać nawet 4,2 miliarda dolarów. FIFA zapewnia, że kontrola sportowa zostanie po jej stronie. Jasne. Inwestorzy wrzucą kilka miliardów i z pewnością nie będą mieli żadnych oczekiwań. Brzmi wiarygodnie.
Europa reaguje wściekle, UEFA mówi o przekroczeniu granicy, Anglicy są „głęboko zaniepokojeni”, a w tle pojawia się nawet temat bojkotu przyszłych turniejów. I wtedy wchodzi David Trunda, prezes czeskiej federacji, cały na pragmatycznie. Trunda przyznał, że widzi korzyści ze współpracy z Infantino, bo dodatkowa kasa mogłaby pójść na szkolenie i infrastrukturę. To jeszcze nie jest oficjalne „tak” Czechów – zarząd federacji ma omówić sprawę 11 sierpnia – ale pierwszy wyłom w europejskim murze już widać.
I trudno się dziwić, że ktoś zaczyna liczyć. FIFA postawiła na stole 40 milionów dolarów dla każdej federacji, która poprze projekt do 19 września. Jeśli plan nie przejdzie, standardowe finansowanie w kolejnym cyklu ma wynieść około 10 milionów na związek. Można to nazywać „demokratyzacją futbolu”, można „szansą rozwojową”. Można też powiedzieć prościej: oto góra pieniędzy, a obok karta do głosowania.
Największy problem nie polega nawet na tym, że FIFA chce zarabiać. Mundial 2026 napompował przychody organizacji do poziomu około 15 miliardów dolarów w cyklu 2022–26. Problem zaczyna się wtedy, gdy do najważniejszego turnieju świata wpuszczasz kapitał, który z definicji chce zwrotu. Więcej meczów, częstsze turnieje, droższe bilety, kolejne „innowacje” – przecież inwestor nie kupuje udziałów po to, żeby podziwiać hymn przed finałem.
Czesi mogą więc mówić o boiskach i akademiach. I pewnie mają w tym sporo racji. Tyle że Infantino sprzedaje nie tylko model finansowania. Sprzedaje kawałek przyszłości mundialu. A takich transakcji prawie nigdy nie da się potem po prostu odkręcić.
